środa, 6 lutego 2013

Wstęp

Jako, że jest to wstęp do cząstki mojego życia, jaką jest ten blog, powinien zapewne odpowiadać na różne pytania dotyczące mnie, gotowania, a także innych nie specjalnie ciekawych rzeczy. Jednak ja nie jestem osobą, która lubi "owijać w bawełnę". Dlatego też, już nie przedłużając, odpowiem wam na dwa pytania. Dwa, ale wystarczająco konkretne. O czym jest ten blog? Wyobraźcie sobie, że w końcu postanowiłam napisać o czymś, co najwyraźniej dobrze mi wychodzi (świadczą o tym słowa pochwały moich wnuków i znajomych) -gotowaniem. Myślę, że każdy potrzebuje mieć jakieś hobby, najlepiej takie, które nas wyraża. Które pozwala przerwać nudę w deszczowy dzień, pozwala zrobić coś niepowtarzalnego,a w każdym razie innego. Ja wybrałam gotowanie. Warto tu jednak podkreślić, że mój status już dawno zmienił się na "babcię", to cóż lepszego mogę ugotować jak nie domowy, babciny obiadek? Tak, właśnie to jest mój temat przewodni. Zupy, dania, desery, pyszne ciastka, pączki... Nic nadzwyczajnego, a może jednak? Sami spróbujcie. Polecam zwłaszcza osobom, które mają troszkę więcej czasu na ugotowanie pysznego obiadku czy deseru. Mogę obiecać, że jedzenie jakie wykonacie za pomocą moich przepisów zachwyci nie tylko waszych bliskich, ale i znajomych.
   A na drugie pytanie- "Kim jestem?" odpowiadając postaram się nie rozpisać. Przede wszystkim jestem otwarta na świat, na nowinki i wszystko to co mnie otacza. Ostatnio też zasłużyłam na miano "nowoczesnej babci", ponieważ komputery, laptopy i te wasze "dotykowe telefony" są teraz moimi przyjaciółmi. Kocham psy i ubolewam nad faktem, że nie mogę mieć choć jednego (mój mąż jest przeciwnikiem). Jestem osobą kreatywną, być może z tego powodu tak interesuje mnie gotowanie, które opiera się na wyobraźni.
   Możliwe, że waszą uwagę przyciągnie tytuł bloga "Dans La Four", co w języku francuskim oznacza "w piekarniku". W ten sposób chciałam uczcić moją drugą ojczyznę- właśnie Francję. A co do tego "piekarnika"- to już pomysł mojej wnuczki, która wyobraźnię i szalone pomysły najwyraźniej odziedziczyła po mnie. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz